Procedura antymobbingowa przestaje być opcją. Pracodawców czekają nowe obowiązki

Procedura antymobbingowa przestaje być dodatkiem „na wszelki wypadek”. Projekt zmian w Kodeksie pracy pokazuje jasno: pracodawcy będą musieli działać aktywnie i stale – a nie tylko reagować na zgłoszenia. Dla wielu organizacji oznacza to konieczność przebudowy dotychczasowego podejścia.

W Sejmie trwają prace nad projektem ustawy o zmianie Kodeksu pracy oraz Kodeksu postępowania cywilnego, który kompleksowo przebudowuje przepisy dotyczące mobbingu, dyskryminacji, naruszeń godności i innych dóbr osobistych pracownika oraz zasady równego traktowania w zatrudnieniu. Projekt został przyjęty przez Radę Ministrów 17 lutego 2026 r., a 25 marca 2026 r. odbyło się jego pierwsze czytanie w Sejmie.

Jeśli nowelizacja przejdzie w obecnym kształcie, pracodawcy będą musieli spojrzeć na ten obszar znacznie szerzej niż dotychczas.


Co dokładnie się zmienia?

Projekt wprowadza kilka kluczowych zmian:

  • upraszcza definicję mobbingu – rezygnuje z wymogu długotrwałości na rzecz uporczywości nękania,
  • nakłada obowiązek aktywnego i stałego przeciwdziałania niepożądanym zjawiskom w miejscu pracy,
  • daje pracodawcy prawo regresu wobec sprawcy (możliwość dochodzenia zwrotu wypłaconego odszkodowania lub zadośćuczynienia).

To zmiany, które mogą wymusić gruntowny przegląd dotychczasowych procedur i polityk HR.


Procedura to za mało – liczy się działanie

Zmiany dotkną zarówno tych pracodawców, którzy już mają wdrożone procedury, jak i tych, którzy do tej pory nie uporządkowali tego obszaru formalnie.

W wielu organizacjach obecne rozwiązania skupiają się głównie na:

  • ścieżce zgłoszenia
  • powołaniu komisji
  • przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego

Tymczasem projekt idzie znacznie dalej.

👉 Liczyć się będzie nie tylko dokument, ale jego praktyczne funkcjonowanie.

Nowe podejście obejmuje:

  • prewencję,
  • wykrywanie nieprawidłowości,
  • właściwe reagowanie,
  • działania naprawcze,
  • realne wsparcie osób dotkniętych niepożądanymi zachowaniami.

Innymi słowy — do przeglądu może trafić nie tylko sama procedura, ale cały model compliance w obszarze HR.


Nowe obowiązki dla pracodawców (również tych, którzy już mają procedury)

Projekt zakłada, że pracodawca zatrudniający co najmniej 9 pracowników będzie musiał:

➡️ ustalić reguły, procedury oraz częstotliwość działań
➡️ w zakresie przeciwdziałania:

  • naruszaniu godności i dóbr osobistych,
  • naruszeniom zasady równego traktowania,
  • dyskryminacji,
  • mobbingowi

…i ująć je w odrębnym regulaminie (chyba że kwestie te są już uregulowane w układzie zbiorowym lub regulaminie pracy).

To oznacza jedno: posiadanie procedury nie będzie już wystarczające.


Brak procedury? To ostatni moment na działanie

Jeszcze większe znaczenie projekt ma dla tych pracodawców, którzy:

  • nie mają żadnej procedury
  • albo ograniczają się do ogólnego zakazu mobbingu w regulaminie pracy

To właśnie oni powinni już teraz zacząć przygotowania:

  • zmapować ryzyka,
  • ustalić kanały zgłoszeń,
  • opracować sposób prowadzenia postępowań,
  • określić zasady dokumentowania działań,
  • wdrożyć ochronę zgłaszających i świadków,
  • zaplanować szkolenia i komunikację wewnętrzną.

👉 Projekt wyraźnie pokazuje, że liczyć się będzie praktyka, a nie tylko zapis w dokumencie.


Mniejsze firmy też nie są poza systemem

Warto podkreślić: projekt nie „zwalnia” mniejszych pracodawców z obowiązków.

Firmy zatrudniające mniej niż 9 osób nadal muszą:

  • przeciwdziałać mobbingowi i innym niepożądanym zjawiskom
  • zakomunikować pracownikom przyjęte zasady i procedury

Różnica polega bardziej na poziomie formalizacji niż na samym obowiązku.


Ciężar dowodu – zmiana, która zmienia wszystko

Projekt przewiduje również istotną zmianę procesową.

W sprawach o naruszenie zasady równego traktowania:

  • pracownik będzie musiał jedynie uprawdopodobnić naruszenie,
  • to pracodawca będzie musiał udowodnić, że do niego nie doszło.

👉 W praktyce oznacza to jedno:
dokumentowanie decyzji kadrowych i działań HR nabiera kluczowego znaczenia.


Dlaczego to realne ryzyko (a nie tylko teoria)

📊 Aż 93% pracowników deklaruje, że doświadczyło zachowań o charakterze mobbingowym (badania Antal i Dobrej Fundacji).

Jednocześnie:

  • tylko 6% skarg uznawanych jest za zasadne (dane PIP)

To nie oznacza, że problem nie istnieje — raczej pokazuje, jak trudna jest jego prawidłowa identyfikacja.

Projekt odpowiada na to m.in. w ten sposób, że:
➡️ sąd będzie zobowiązany ocenić nie tylko mobbing, ale również naruszenie innych dóbr osobistych pracownika

To znacząco poszerza pole ryzyka dla pracodawców.


To nie jest zmiana w dokumentach

To nie jest zmiana „na papierze”.

👉 To zmiana w sposobie zarządzania ryzykiem pracowniczym.

Procedura antymobbingowa przestaje być dodatkiem, a staje się jednym z podstawowych narzędzi organizacyjnych.

Dla jednych będzie to czas aktualizacji istniejących rozwiązań.
Dla innych — ostatni moment, żeby w ogóle zacząć.

👉 Pytanie nie brzmi już „czy masz procedurę”, ale:
czy ona działa i czy jesteś w stanie to wykazać.


Masz wrażenie, że temat mobbingu i procedur antymobbingowych w Twojej organizacji „jest”, ale nie do końca wiadomo, czy działa w praktyce? To dobry moment, żeby się temu przyjrzeć. Jeśli chcesz, sprawdzimy to razem i podpowiemy, co warto zmienić.

Doradztwo JLSW przy transakcji przejęcia

Kolejna ekscytująca transakcja za nami

Mieliśmy przyjemność doradzać Karlik sp. z o.o. przy przejęciu działalności dealerskiej Renault i Dacia prowadzonej dotychczas przez Pieluszyńska sp. z o.o.

To ważny krok w dalszym rozwoju Grupy Karlik i umacnianiu jej pozycji na rynku motoryzacyjnym w regionie.

Zapewniliśmy kompleksowe wsparcie prawne całego procesu — od due diligence, przez przygotowanie i negocjacje dokumentacji, aż po podpisanie i zamknięcie transakcji. Reprezentowaliśmy klienta również w postępowaniu przed Prezesem UOKiK w związku z uzyskaniem zgody na koncentrację.

Projekt prowadzili: Tomasz Janaszczyk i Joanna Żemojtel (Partnerzy), przy wsparciu Róży Dziewy (Radca prawny).

Gratulujemy wszystkim stronom i dziękujemy za zaufanie 🤝

Criteo, cookies i dane klientów – co sklep internetowy powinien sprawdzić przed wdrożeniem

Sklepy internetowe coraz częściej korzystają z zaawansowanych narzędzi marketingowych i analitycznych. Retargeting, personalizacja reklam czy automatyczne dopasowywanie ofert do użytkowników stały się standardem w e-commerce. Problem polega na tym, że wdrożenie takich rozwiązań to nie tylko kwestia techniczna lub marketingowa. Bardzo często wiąże się ono również z przetwarzaniem danych osobowych.

I właśnie w tym miejscu pojawia się pytanie, które z perspektywy prawa bywa kluczowe: co tak naprawdę dzieje się z danymi użytkowników, gdy uruchamiamy takie narzędzie?


Zanim wdrożysz narzędzie marketingowe – sprawdź, jak działa

W praktyce często wygląda to tak: sklep internetowy decyduje się na wdrożenie rozwiązania marketingowego rekomendowanego przez agencję lub partnera technologicznego. Implementacja odbywa się poprzez dodanie odpowiedniego tagu lub skryptu na stronie.

Z perspektywy marketingu to szybki i skuteczny sposób na zwiększenie sprzedaży. Z perspektywy ochrony danych – dopiero początek analizy.

Kluczowe jest ustalenie m.in.:

  • jakie dane są zbierane przez narzędzie,

  • kto jest administratorem tych danych,

  • czy dane są przekazywane innym podmiotom,

  • czy dochodzi do transferów danych poza Europejski Obszar Gospodarczy,

  • oraz jaka jest właściwa podstawa prawna przetwarzania.

Bez tej analizy łatwo przyjąć uproszczone założenie, że skoro użytkownik wyraził zgodę na cookies, to wszystko jest w porządku. W praktyce często okazuje się, że to dopiero jeden z elementów całej układanki.


Przykład: jak działa retargeting Criteo

Dobrym przykładem jest popularne w e-commerce narzędzie retargetingowe Criteo.

W podstawowym modelu część danych o użytkownikach jest zbierana poprzez pliki cookies Criteo, które umożliwiają identyfikowanie użytkownika w sieci i dopasowywanie reklam do jego wcześniejszej aktywności.

Jednocześnie z analizy dokumentacji i sposobu działania narzędzia wynika, że w niektórych konfiguracjach możliwe jest także przekazywanie dodatkowych danych o użytkownikach.

Mogą to być np.:

  • haszowane adresy e-mail,

  • haszowane numery telefonów,

  • identyfikatory użytkowników z systemów CRM sklepu internetowego.

Takie dane mogą być przekazywane do systemów reklamowych w celu dopasowania użytkownika (matching) i jeszcze dokładniejszego targetowania reklam.

I właśnie w tym miejscu zaczyna się prawdziwa analiza prawna.


Zgoda na cookies to nie zawsze wszystko

Wiele organizacji wychodzi z założenia, że skoro użytkownik wyraził zgodę na cookies marketingowe w banerze cookies, to można na tej podstawie prowadzić wszystkie działania związane z retargetingiem.

Tymczasem zgoda na cookies wynika z przepisów dotyczących przechowywania i uzyskiwania dostępu do informacji w urządzeniu użytkownika – w Polsce regulowanych przez Prawo komunikacji elektronicznej. Przepisy te stanowią implementację art. 5 ust. 3 dyrektywy ePrivacy (dyrektywy 2002/58/WE).

Innymi słowy – taka zgoda dotyczy przede wszystkim samego wykorzystania technologii cookies.

Jeżeli jednak w ramach narzędzia marketingowego dochodzi do dodatkowego przekazywania danych osobowych poza tym, co zostało zebrane poprzez pliki cookies, np.:

  • haszowanych adresów e-mail,

  • numerów telefonów,

  • identyfikatorów użytkowników z CRM,

może to stanowić odrębną operację przetwarzania danych osobowych, która wymaga oddzielnej podstawy prawnej na gruncie RODO.


Co na to organy ochrony danych?

W ostatnich latach organy ochrony danych w Europie coraz uważniej przyglądają się mechanizmom dopasowywania użytkowników w systemach reklamowych.

Dobrym przykładem jest Criteo, na które w 2023 r. francuski organ ochrony danych CNIL nałożył karę w wysokości 40 mln euro. Organ uznał m.in., że spółka nie była w stanie wykazać, iż posiada ważną podstawę prawną do przetwarzania danych użytkowników wykorzystywanych w systemie reklamowym, w tym danych pozyskiwanych w ramach mechanizmów retargetingu. CNIL wskazał również na problemy z realizacją praw osób, których dane dotyczą, oraz niewystarczającą transparentność przetwarzania. Sprawa ta pokazuje, że mamy do czynienia z technologią, która już dziś znajduje się pod lupą regulatorów, a jej wdrożenie powinno być poprzedzone rzetelną analizą prawną i techniczną.

Warto wspomnieć także o głośnej sprawie dotyczącej Facebook Custom Audiences. Niemiecki organ ochrony danych uznał, że przekazywanie do Facebooka list klientów zawierających np. adresy e-mail lub numery telefonów – nawet w formie zahaszowanej – wymaga uprzedniej zgody użytkownika.

Co istotne, sąd administracyjny podtrzymał to stanowisko, wskazując, że samo haszowanie danych nie eliminuje ich charakteru jako danych osobowych, ponieważ platforma nadal może przypisać je do konkretnego użytkownika.

Mechanizm działania takich narzędzi jest stosunkowo prosty: reklamodawca przesyła do platformy reklamowej listę klientów (np. adresy e-mail lub numery telefonów), a platforma dopasowuje je do swoich użytkowników i tworzy grupę odbiorców reklamy.

W praktyce oznacza to, że dochodzi do udostępnienia danych osobowych z bazy klientów sklepu internetowego do systemu reklamowego.


Jakie są ryzyka dla e-commerce?

Brak analizy prawnej przy wdrożeniu narzędzia marketingowego może prowadzić do kilku poważnych ryzyk.

Najczęstsze z nich to:

Przekazywanie danych bez podstawy prawnej

Jeżeli sklep przekazuje np. zahaszowane adresy e-mail lub numery telefonów klientów do systemu reklamowego bez odpowiedniej podstawy prawnej, może to zostać uznane za niezgodne z RODO udostępnienie danych osobowych.

Brak informacji dla użytkowników

Użytkownicy powinni być poinformowani nie tylko o cookies, ale również o tym, że ich dane mogą być wykorzystywane w systemach reklamowych do profilowania lub dopasowywania reklam.

Transfery danych poza EOG

W przypadku globalnych platform reklamowych często pojawia się również kwestia transferu danych do państw trzecich.


A co z karami?

RODO przewiduje bardzo wysokie sankcje za naruszenia przepisów dotyczących przetwarzania danych osobowych.

W przypadku poważniejszych naruszeń administracyjne kary pieniężne mogą sięgać nawet 20 mln euro lub 4% rocznego światowego obrotu przedsiębiorstwa.

Organy nadzorcze coraz częściej interesują się właśnie obszarem marketingu cyfrowego i technologii reklamowych, ponieważ to tam dochodzi do najbardziej złożonych przepływów danych.


Podsumowanie

Nowoczesne narzędzia marketingowe potrafią znacząco zwiększyć efektywność sprzedaży w e-commerce. Jednocześnie ich wdrożenie niemal zawsze wiąże się z przetwarzaniem danych osobowych.

Dlatego zamiast zakładać, że „baner cookies załatwia sprawę”, warto sprawdzić:

  • jakie dane są faktycznie przetwarzane,

  • czy przekazywane są identyfikatory z systemów sklepu (np. e-mail, telefon lub ID z CRM),

  • kto odpowiada za przetwarzanie danych,

  • czy dochodzi do transferów danych poza EOG,

  • oraz czy potrzebna jest dodatkowa podstawa prawna przetwarzania.

Dobrze przeprowadzona analiza pozwala uniknąć wielu problemów – a przy okazji uporządkować dokumentację i komunikację z użytkownikami.

👉 Jeśli planujesz wdrożenie narzędzia marketingowego lub chcesz sprawdzić, czy obecne rozwiązania w Twoim sklepie są zgodne z RODO – skontaktuj się z nami. Chętnie pomożemy przeanalizować ich działanie i wskazać bezpieczne rozwiązania.

🔐 NIS2 w Polsce staje się faktem

🔐 NIS2 w Polsce staje się faktem

Prezydent podpisał ustawę o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, która wdraża do polskiego prawa dyrektywę NIS2. Nowe przepisy znacząco rozszerzają obowiązki wielu organizacji w zakresie cyberbezpieczeństwa – oraz odpowiedzialność kierownictwa.

Co to oznacza w praktyce? Między innymi obowiązek:

• wdrożenia środków zarządzania ryzykiem w cyberbezpieczeństwie
• ustanowienia systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji
• organizacji obsługi i raportowania poważnych incydentów
• zapewnienia odpowiedniego nadzoru ze strony zarządu

Przepisy przewidują też wysokie kary administracyjne – nawet do 10 mln EUR lub 2% rocznych przychodów, a w szczególnych przypadkach do 100 mln zł. Możliwa jest również osobista odpowiedzialność członków zarządu.

📅 Najważniejsze terminy:
2 kwietnia 2026 r. – wejście w życie ustawy
2 maja 2026 r. – publikacja wykazu podmiotów kluczowych i ważnych
2 kwietnia 2027 r. – termin na wdrożenie obowiązków ustawowych
2 kwietnia 2028 r. – pierwszy audyt dla podmiotów kluczowych

Czy Twoją organizację obejmą nowe regulacje?
Jakie obowiązki będą z tego wynikać dla firmy i jej zarządu?

Skontaktuj się z nami – Pomożemy Tobie ustalić, czy i w jakim zakresie nowe przepisy dotyczą Twojej organizacji oraz jakie obowiązki prawne się z tym wiążą.

Standard, który definiuje naszą praktykę

Nie chodzi tylko o to, co robimy.

Chodzi też o standard, w jakim pracujemy.

Na podstawie opinii klientów Legal 500 wyróżnił JLSW w obszarze Billing & Efficiency oraz NPS® – obrazujący miernik zaufania i gotowości do rekomendacji.

Za tym wyróżnieniem stoi filozofia, w którą wierzymy: jasna komunikacja, odpowiedzialne doradztwo i rozwiązania oparte na realnych potrzebach biznesowych.

Stawiamy na długofalowe relacje i wsparcie projektów naszych klientów w praktyce, nie tylko w teorii.

Ten standard jest dla nas punktem wyjścia, nie wyjątkiem.

reCAPTCHA czy ryzyko? Darmowa ochrona, realna odpowiedzialność.

Google reCAPTCHA to jedno z najczęściej stosowanych narzędzi do ochrony formularzy przed spamem i botami. Instalowane szybko, często „domyślnie”, bez głębszej refleksji prawnej.

Przez długi czas darmowa wersja reCAPTCHA budziła istotne wątpliwości z perspektywy RODO: brak umowy powierzenia, niejasny zakres danych, szerokie przetwarzanie behawioralne.

Od 2 kwietnia model prawny ulega zmianie.

Czy to oznacza, że problem zniknął?
Nie do końca.


1. Jak było wcześniej – usługa w zamian za dane

W modelu Free administrator nie płacił pieniędzmi.
„Płatnością” były dane użytkowników.

reCAPTCHA przetwarza m.in.:

  • adres IP,

  • identyfikatory przeglądarki i urządzenia,

  • dane o zachowaniu użytkownika,

  • informacje zbierane przy użyciu cookies i mechanizmów trackingowych.

Darmowa wersja nie była objęta Google Cloud Data Processing Addendum (DPA). Google działał jako niezależny administrator danych, a nie jako procesor w rozumieniu art. 28 RODO.

Oznaczało to:

  • brak umowy powierzenia przetwarzania danych,

  • przetwarzanie danych również do własnych celów Google,

  • ograniczoną możliwość realnej kontroli zakresu przetwarzania przez właściciela strony.

Ten model określaliśmy wprost: usługa w zamian za dane użytkowników.


2. Od 2 kwietnia – Google jako procesor

Google zapowiedział, że od 2 kwietnia darmowa wersja reCAPTCHA zostanie objęta Cloud Data Processing Addendum.

To istotna zmiana.

Oznacza ona, że Google ma działać jako procesor w imieniu klienta, analogicznie jak w przypadku reCAPTCHA Enterprise. DPA — na poziomie ogólnym — zawiera elementy wymagane przez art. 28 RODO.

Z perspektywy formalnej to wyraźny krok w dobrym kierunku:

  • relacja administrator–procesor zostaje uporządkowana,

  • pojawia się umowa powierzenia,

  • model kontraktowy jest bardziej przewidywalny.

Podmiotem przetwarzającym dla klientów europejskich ma być Google Cloud EMEA Limited (Irlandia), czyli unijny podmiot z grupy Google.

Czy to oznacza pełną zgodność?
Nie automatycznie.


3. Transparentność i minimalizacja – nadal otwarte pytania

DPA definiuje zakres danych bardzo szeroko jako:

„Data relating to individuals provided to Google via the Services, by (or at the direction of) Customer or by its End Users.”

Nie wskazuje natomiast konkretnych kategorii danych osobowych.

Na podstawie publicznie dostępnych informacji można przyjąć, że chodzi głównie o dane techniczne i behawioralne służące odróżnieniu człowieka od bota, przetwarzane w dużej mierze tymczasowo.

Jednak:

  • brak precyzyjnego wskazania kategorii danych utrudnia ocenę proporcjonalności,

  • DPA przewiduje okres retencji do 180 dni,

  • administrator musi samodzielnie zweryfikować, jakie dane są faktycznie przetwarzane w jego konkretnej implementacji.

Kluczowy problem nie polega na tym, że dane na pewno są nadmierne.
Problem polega na tym, że administrator musi być w stanie wykazać, że są proporcjonalne i ograniczone do niezbędnego minimum.

To wymaga realnej analizy technicznej, a nie wyłącznie akceptacji warunków Google.


4. Podstawa prawna – uzasadniony interes czy zgoda?

Zabezpieczenie strony przed spamem może stanowić uzasadniony interes administratora (art. 6 ust. 1 lit. f RODO).

Po objęciu reCAPTCHA Free DPA sytuacja jest bezpieczniejsza niż wcześniej. Nadal jednak należy:

  • przeprowadzić i udokumentować test równowagi,

  • ocenić proporcjonalność przetwarzania,

  • zweryfikować zakres danych w praktyce.

Dodatkowo pozostaje kwestia przepisów ePrivacy.

Jeżeli narzędzie wykorzystuje cookies lub technologie podobne i nie jest ściśle niezbędne do świadczenia usługi wyraźnie żądanej przez użytkownika, może wymagać uprzedniej zgody.

Czy reCAPTCHA jest „ściśle niezbędne”?

Użytkownik chce wysłać formularz.
Nie żąda przekazania swoich danych podmiotowi trzeciemu w celu analizy ryzyka.

W modelu Free zgoda pozostaje najbezpieczniejszą podstawą prawną — szczególnie przy ostrożnym podejściu do ePrivacy.

Ale tu pojawia się praktyczny paradoks.

Jeżeli reCAPTCHA ładujemy dopiero po wyrażeniu zgody:

  • brak zgody oznacza brak ochrony,

  • formularz pozostaje narażony na spam,

  • a bot… nie kliknie „Akceptuję”.

To pokazuje, że decyzja o podstawie prawnej nie jest wyłącznie teoretyczna. Ma realny wpływ na funkcjonowanie strony.


5. Nowe DPA. Stare pytania o zgodność.

Od 2 kwietnia sytuacja prawna darmowej wersji reCAPTCHA wygląć bedzie wyraźnie bezpieczniej od strony formalnej.

Z perspektywy kontraktowej to istotna zmiana. Relacja administrator-procesor zostanie najprawdopodobniej formalnie uporządkowana, a model współpracy zbliży się do standardów wynikających z art. 28 RODO.

Nie oznacza to jednak, że temat zgodności można uznać za zamknięty.

Nadal kluczowe pozostaje:

  • ustalenie faktycznego zakresu danych przetwarzanych w konkretnej implementacji,

  • prawidłowe określenie i udokumentowanie podstawy prawnej,

  • zapewnienie spójności pomiędzy polityką prywatności a rzeczywistymi przepływami danych,

  • aktualizacja rejestru czynności przetwarzania,

  • analiza ewentualnych transferów międzynarodowych i stosowanych zabezpieczeń.

Można powiedzieć, że Google wyraźnie zbliża się do europejskich standardów ochrony danych.

Odpowiedzialność za wykazanie zgodności z RODO nadal jednak spoczywa po stronie administratora.


A Twoja strona?

To, co publikujesz na swojej stronie – w tym politykę prywatności – widzą nie tylko użytkownicy.

Widzą to także:

  • konkurencja,

  • niezadowolony klient,

  • partner biznesowy,

  • a w razie potrzeby również organ nadzorczy.

Polityka prywatności nie powinna być dokumentem „z szablonu”. Powinna odzwierciedlać faktyczne procesy przetwarzania danych zachodzące na Twojej stronie.

Czy masz pewność, że:

  • wszystkie używane narzędzia są prawidłowo opisane?

  • wskazano właściwe role podmiotów?

  • podstawa prawna jest realnie przeanalizowana, a nie przyjęta domyślnie?

  • Twoja dokumentacja obroni się w przypadku kontroli?

Pomagamy naszym klientom tak projektować i weryfikować ich dokumentację, aby to, co deklarują na zewnątrz, rzeczywiście odpowiadało temu, co dzieje się „pod maską” strony internetowej.

Jeżeli chcesz sprawdzić, czy Twoja reCAPTCHA to tylko ochrona – czy także potencjalne ryzyko – porozmawiajmy.

Zaufanie, relacje i współpraca ponad granicami

Zaufanie nie powstaje z dnia na dzień.
Buduje się je w rozmowach, wymianie perspektyw i latach wspólnej współpracy.

Madryt to kolejny rozdział.
Podczas LNA Europe Winter Meeting, razem z koleżankami i kolegami z całej Europy i spoza niej, kontynuujemy to, co wyróżnia @Legal Netlink Alliance – relacje oparte na zaufaniu, dzięki którym współpraca transgraniczna działa sprawnie wtedy, gdy klienci naprawdę jej potrzebują.

Jesteśmy wdzięczni  za bycie częścią społeczności, w której wiedza krąży swobodnie, a współpraca przychodzi naturalnie.
Dziękujemy @Fourlaw Abogados za organizację spotkania – do zobaczenia w Madrycie.

.

JLSW na nadchodzącym LNA Europe Winter Meeting 2026 w Madrycie – relacje, wiedza, współpraca ponad granicami.

Nasz zespół z niecierpliwością czeka na udział w LNA Europe Winter Meeting 2026 w Madrycie.

Jako wieloletni członkowie Legal Netlink Alliance szczególnie cenimy spotkania na żywo, które łączą zaufanych partnerów z całej Europy i spoza niej. Przez lata LNA stała się dla nas czymś znacznie więcej niż tylko siecią kontaktów – to społeczność oparta na wspólnych wartościach, współpracy i trwałych relacjach.

Wymiana wiedzy i doświadczeń, wzmacnianie współpracy transgranicznej oraz budowanie relacji – to właśnie te elementy za każdym razem przypominają nam, jak dużą wartość niesie ze sobą członkostwo w LNA.

Z niecierpliwością czekamy na inspirujące dyskusje, ponowne spotkania ze znanymi twarzami, poznanie nowych członków oraz dalsze rozwijanie międzynarodowej współpracy – tym razem w Madrycie, goszczeni przez Fourlaw Abogados.

.

.

JLSW partnerem merytorycznym POLAGRA 2025

JLSW po raz kolejny było partnerem merytorycznym targów POLAGRA.

Opowiadaliśmy o tym, jak legalnie i bezpiecznie prowadzić akcje promocyjne w HoReCa: konkurs czy loteria, co powinien zawierać regulamin, RODO/DPA, polityki platform społecznościowych, prawa autorskie do zgłoszeń, a nawet VAT i paragony przy nagrodach.

Dziękujemy! To był świetny czas rozmów i pytań – do zobaczenia za rok!